jarosław bogusław misztak

Pisarz, Prozaik, Autor tomów poezji i książek, Członek Związku Literatów Polskich

"Bardzo wiele książek należy przeczytać po to, aby sobie uświadomić jak mało się wie."

Mikołaj Gogol

Wydanych 

Dziesięć książek na półkach księgarni zarówno w Polsce jak i za granicą.

Trzy tomy wierszy (400 stron każdy)
oraz siedem książek.

- twórczość własna,
- teksty do utworów muzycznych,

- twórczość dedykowana,
 

Pojawiło się 

Co robię ?

gallery/info
Facebook
gallery/info
gallery/info

Strona działa od dnia 10.12.2017 r.

Witam serdecznie, i miło...

Słów kilka o sobie...

Sam nie wiem jak zacząć... Może i tak?

"Już Starożytni mawiali, że pisanie poezji jest balsamem na chorą duszę"...

W lipcu 2015 miałem przyjemność i radość zadebiutować książką życia,

bo tak ją nazywam pod tytułem: "Pustka miłości - Krok nad przepaścią".
Kiedy zwykle wszystkie własne sprawy zamiata się pod dywan,

ja nie dość, że nie zamiotłem, to opisałem siebie. Nie było to łatwe, wiele też łez wylałem

opisując swoje życie. Nie spodziewałem się, jak bardzo ludzie potrzebują takiej tematyki.
W ciągu zaledwie sześciu miesięcy, nakład powtarzany był dwukrotnie. 

Obecnie na rynku występuje trzecie wydanie. Smutne, ale i budujące zarazem. 
To napęd do dalszego pisania. 

Aby do niej dotrzeć, wystarczy na google w wyszukiwarce wklikać jej tytuł lub mnie, jako autora.  

Książka dystrybuowana jest także w Chinach i Ekwadorze,
choć i sam Dział Promocji nie wie jak ona dotarła tam.

Tutaj na tej stronie będzie dodawany news - w miesiącu 2-3 newsy.

Zapraszam częściej na moją stronę. 

jbm

O mnie
gallery/zdjecie jarek
Zdjęcia 
Okładki moich książek:
gallery/wizytówka-1
gallery/wizytówka-2
gallery/jarek

Pomnik gen. Władysława Sikorskiego na Gibraltarze,

Skala Gibraltarska 15.12.2017r.

gallery/małpa

Zatroskana mama z rozbawioną córką,
Skala Gibraltarska 15.12.2017

gallery/jarka reksio w wersji stricte świątecznej w oczekiwaniu na prezenty

Jarka Reksio w wersji stricte świątecznej
w oczekiwaniu na prezenty.

gallery/marrakesz 18.12.2017

Marrakesz 18.12.2017r. 

gallery/ani myśli zejść...

Ani myśli zejść....

gallery/chciała jechać z nami

Chciała jechać z nami, kiedy opowiedziałem jej o dobrej zmianie.
Aż, wierzyć nie chciała...

gallery/małpie zaloty

Małpie zaloty...

gallery/odwijanie miętusa

Odwijanie miętusa

gallery/jasknia św. michała skała gibraltarska

Jaskinia Św. Michała

 Skała Gibraltarska

gallery/whatsapp image 2018-05-07 at 12.33.05

Spotkanie z Łukasiewiczem przed jego domem
ul. Lesi Ukrainki 
Lwów 04.05.2018r.

gallery/whatsapp image 2018-05-07 at 12.31.03

Lwów 03.05.2018r.

gallery/jarek kot

Moja przyjaciółka Kita.

gallery/jarek magazyn

Zdjęcie magazynu.. 
SAN ESCOBAR

Filmy

Wieczór Autorski Jarka B. Misztaka "Po drabinie życia" z dnia 19 lutego 2016 r.

Wieczór Poetycko - Muzyczny Jarka B. Misztaka "Z wiatrem i pod wiatr - Moje odloty" z dnia 21 marca 2017r.

Audio

Melorecytacja wiersza "Dla Ciebie - Do Ciebie" w wykonaniu kompozytora Roberta Kolbowskiego 

Pierwszy wiersz, który otrzymał oprawę muzyczną, muzyka i wykonanie kompozytor Robert Kolbowski.

Utwór nosi tytuł: "Przyjdzie miłość"
                                                                                                                                                                                       Pozdrawiam

                                                                                                                                                                                              Jarek

Mój wiersz pt: "Matka", "ubrany" w muzykę Reggae i głos, przez Grzegorza Dąbrowskiego,
odpowiedzialnego za moją Stronę Autorską.

gallery/contact
Wiersze
gallery/contact

Wiersz pt. "Kapliczka" został zauważony, a i wyróżniony w tekście tygodnika
"Angora" w nr 12 z dnia 19 marca 2017 r.

 

 

 

 

„ Kapliczka "

 

Pole dywanem kwiatów wysłane

Kobierzec po horyzont wzory tworzy

Wśród kwiatów maki, chabry, stokrotki

Niepowtarzalność rozbudza zmysły

Ziemia tym widokiem obdarzyła

Na łące barw i zapachów

Stoi opuszczona

Mała kapliczka samotna

Kwiaty jej towarzystwem

Wiatr strażą bezpieczną

Mała kapliczka samotna

Pięknie zdobiona

Żywą historią jej zawierzaną

Każdego gościa wędrownego

Czy to z pobliża

Czy to z oddali

Mała kapliczka samotna

Kwiat wiary zbiera

I jego żniwem się chwali

 

 

 

 

 

 

 

"Zboża szum"

 

Kłania się zboże, całym łanem

Niczym, życia i chleba Jordanem

Tak po kolei, kłos po kłosie

Wiatru powiew, i kłosów pogłosie

Wyzłocone, pszenicą pole

A na nim chabry, maki, kąkole

Łany zboża, jakże złociste

I do tego, jak wyraziste

Szmer, nad brzegiem strumienia

Jakże, krajobraz ten zmienia

Kojące odgłosy - kłosów, tych głosy

Śpiew skowronków, śpiew na trzy głosy

Dźwięk, walorem krajobrazu

Tak widoku, jak obrazu

Czyż nie piękne, to widoki ?

Polskiej wsi i jej uroki

Szum łanów zbóż

Ręce, nad kłosami złóż

„ Pole kwiatami usłane "

 

I znów maki i chabry zakwitną

Cieszyć będą, aż wreszcie przekwitną

Cieszmy więc oko i serce otwórzmy

Na pole jeszcze dziś, razem wyruszmy

Spójrz na paletę barw, kwiatami usłaną

Tu nikogo nie było, więc nie przebraną

Zerwę znów jeden, tak samo jak wczoraj

Nie, zerwę trzy, tak jak przedwczoraj

To kwiaty skromności, piękne w swej obfitości

One też mówią, w swej zawartości

Znów pole usłane paletą barw w ich rozkwicie

Spójrz, jak obficie w ich kolorycie

Bogactwem kolorów kuszą me serce

Serce w pół zmięte w mojej rozterce

Są jak dywan utkany we wzory

Z fantazją tworzenia, nie gra na pozory

Natura tworzy, natura daje

Nigdy zabiera, zaś zawsze daje

Piękny to widok, uroku dodaje

Żeby tak zabrać wszystkie ze sobą

Znowu nacieszyć się ich ozdobą

Dla innych zostawmy, o skromności tu mowa

I nie żadna przemowa – to kwiatów, ich mowa

" Rozumienie "

 

Znów, dziś siebie nie rozumiem

 

Choć i przecież, myśleć umiem

 

Czemu tak ? Dlaczego właśnie ?

 

Niechże szlag, to jakiś trzaśnie

 

Wołać, prosić nie ustaję

 

Na modlitwie, poprzestaję

 

Kiedy sercu, serca brak

 

Jest to dowód, jasny znak

 

Co też można tu zrozumieć ?

 

Może lepiej, się wyszumieć

 

Żeby rozum, z sercem w parze

 

By otrzymać, w cennym darze

 

To co nikłe, niewidzialne

 

A do tego, namacalne

 

Może właśnie, właśnie tak ?

 

Znowu dowód, Boga znak

 

On rozświetla, daje siłę

 

I narzędzie, ostrą piłę

 

By zrozumieć, tak dziś siebie

 

Nie oglądać, się za siebie

 

Problem w tym, że tak nie umiem

 

Nie rozumiem i nie umiem

 

Choć, myślenie o tym tłumię

 

Samo wraca, kiedy szumię

" Kamień - Opuszczenie "

 

Gdzieś na pustkowiu, w szczerym polu

 

Zielonego od liści, zagajnika zakolu

 

Leży samotnie, opuszczony

 

Otulony wiatrem, porzucony

 

Jest świadkiem nicości, przemijania

 

Niemym świadkiem, rozumienia, pojmowania

 

Widział wiele, jakże wiele

 

Tego nigdy, nie za wiele

 

Słyszał więcej, niż przystało

 

Słyszał wszystko, co się stało

 

Dziś samotnie, gdzieś w oddali

 

Choć historia, go pewnie oddali

 

Nie, on leży w bliskiej dali

 

A jej bliskość, w mojej dali

 

Czemu tak markotnie jemu ?

 

I dlaczego tylko jemu ?

 

To kamień pamięci

 

Który mnie tak nęci

 

Wracam, wracam do swej pamięci

 

Waży tonę, może więcej

 

Nie obarczać jego więcej

 

Choć z tą toną, to mniej, więcej

 

Pamięć wagi nie posiada

 

Choć powaga, na kamieniu siada

 

I tak myślą, wciąż zawracam

 

Choć pamięć ulotna, to do niej wracam

 

Są pewne rzeczy trudne, niepojęte

 

Pamięcią nigdy nie przecięte

 

Bo pamięć niewinnie wraca

 

I uwagę na siebie zwraca

 

Tymczasem wieje, wiatrem od gór

 

Od moich szczytów, i moich gór

" Klucz "

 

Za uśmiechem swoim gonię

 

Chociaż, czasu nie przegonię

 

Szukam go, na swojej twarzy

 

Próżno, kiedy ona parzy

 

Bardzo chciałbym się uśmiechać

 

Z tym uśmiechem, gdzieś wyjechać

 

Choćby nawet, na wieś jechać

 

Tak z uśmiechem, gdzieś dojechać

 

Kiedy, smutek mi doskwiera

 

Drzwi zamyka, nie otwiera

 

Uśmiech jakby, jest pod kluczem

 

Klucz zgubiony, nici z kluczem

 

" Plany "

 

Planów, to ci mam tysiące

 

Po cóż nimi, głowę mącę

 

Jeden plan, wyprzedza drugi

 

Nie przeszkodą, są szarugi

 

Tak odważne, są niektóre

 

Aż się boję, robię burę

 

Skąd też, mam odwagę taką

 

I też nigdy, byle jaką

 

Żeby myśleć o tych rzeczach

 

Tak swobodnie, ich narzeczach

 

Lecz już wiem, co dzisiaj pocznę

 

W mych dążeniach, też nie spocznę

 

To co we śnie, tak w realu

 

Sen mój długi, w Montrealu

 

Kubę wczoraj też zwiedziłem

 

A zwiedzając, zabłądziłem

 

Widać, zbłądzić bardzo chciałem

 

Chyba taki, też plan miałem

 

Podróż życia, nad Bajkałem

 

Poprzez tajgę, taką miałem

 

Kiedy pociąg się zatrzymał

 

A wschód słońca, podróż wstrzymał

 

Obudziłem się z nie nacka

 

Podróż życia, jakże chwacka

 

Zwiedzam świat, tak o północy

 

Wczoraj, dzisiaj, każdej nocy

 

Skądże sny, te mi przychodzą

 

I po świecie, we śnie chodzą

" Ocean złudzeń "

 

Palcem rysuję, po wody toni

 

Tylko brakuje, dorodnych koni

 

Maluję wszystko, także wspomnienia

 

Szkicuję także, me upomnienia

 

Tak mi pamięć moja każe

 

I cóż z tego ? Woda zmaże

 

Tak nietrwały mój rysunek

 

Choć obrałem też kierunek

 

Ocean Złudzeń, na nim rysuję

 

Mój to ocean, w nim też lokuję

 

Nawet ocean, mam swój na własność

 

Żeby była, pełna jasność

 

Złudzeń, nie umiem namalować

 

Bo i jak je, narysować ?

 

Złość mnie wtedy, wielka bierze

 

Nikt mnie na to, nie nabierze

 

Złudzenia, w szarości otulone

 

Niebielone, W mej pamięci, ocalone

 

Znowu fala, wszystko zmyła

 

Zanim zmyła, je odkryła

 

Tak złudzenia moje wielkie

 

Szarość czyni, je niewielkie

" Szal "

Pole otulone szalem

Gdzieniegdzie, okryte i żalem

 

Dzisiaj, wiatrem porażone

 

Deszczem, mocno okropione

 

Gdzie ptaków śpiew uroczy

 

Deszcz, kwiaty wilgocią otoczy

 

Te kwiaty, to jest sensu moc

 

I istnienia, także w noc

 

Kiedy jesień, dziś się zbliża

 

To oddala, nie przybliża

 

Horyzontu, toń daleka

 

Wiatr się zerwał, niczym rzeka

 

Czapkę z głowy, tak mi zerwał

 

Szal mój odkrył, coś też przerwał

 

Kwiaty, znowu wiosną wzejdą

 

Może, lepsze dni nadejdą

 

Co mi z wiatru i porywów

 

Kiedy dzisiaj, brak mi zrywów

 

Los też, tak niekiedy rzecze

 

Dziś ja sam też sobie przeczę

 

Szal podarty i porwany

 

A do tego, i przerwany

" FIGURKA, JAKICH WIELE "

 

Każdy swoją ma figurkę

 

Chociaż, czasem jest pod górkę

 

Lecz, nastaje taka chwila

 

Choćby do niej, była mila

 

Że idziemy, jej powierzyć

 

W ciszy lasu, tak się zwierzyć

 

Ona, wiarą nas posila

 

Dobrym duchem, nas zasila

 

I pokrzepia, każe wierzyć

 

Tak pociesza, by uwierzyć

 

Czasem, jest to krzyż samotny

 

Tak ochotny, jak istotny

 

Kiedy, życie nasze biegiem

 

Jednym, wielkim jest rozbiegiem

 

Warto, znaleźć chwilę jedną

 

I nie więcej, tylko jedną

 

Rozbieg wstrzymać i zatrzymać

 

A w nadziei, oddech wstrzymać

 

Tak w powadze, czas zatrzymać

 

I w złożonych, dłoniach trzymać

" TO CI O LWOWIE... "

 

Nie wiem, czy to ku ozdobie,

Lecz na pewno ma coś w sobie
 

Kryje w sobie moc uroku
 

Czy to w dzień, czy też po zmroku
 

Jak rodzynka w pysznym cieście
 

Widzisz, czujesz ją w tym mieście
 

Tętni życiem w dzień i w nocy
 

Swoim wdziękiem, niczym z procy

 

Razi, pokazuje, ukazuje
 

Swoje piękno, prezentuje
 

Czar Galicji, smaku perła
 

Lśni tak jasno, choć bez berła
 

Lecz koronę w sobie nosi
 

I nad miastem się unosi
 

Tu królewskie są klimaty
 

Kamienice w pełni szaty
 

Przytulone tak do siebie
 

Spoglądają wprost na ciebie
 

Gdy spojrzeniem je otulisz
 

Zaraz sercem je przytulisz
 

W mieście tym, są lwów tysiące
 

Wszystkie z wdziękiem, kłaniające
 

Kto też zliczy te kocięta ?
 

A wyglądem, jak bliźnięta
 

Są z mosiądzu, miedzi, stali
 

I z piaskowca, brązu, bali
 

Wyglądają tak prześlicznie
 

A do tego, symbolicznie
 

Konopnicka, Staff czy Lem
 

Tak w opisach, Lwów ich tłem
 

Makuszyński czy Słowacki
 

Tuwim, Bełza i Kownacki
 

Miłość miastu swą oddali
 

Tak i twórczość, choć w oddali
 

Fredro, od komedii pisarz lwowski
 

Swym warsztatem, wręcz nieboski
 

Gorgolewski od Opery
 

Hemar, od kabaretowej sceny
 

Banach, matematyk, talent wielki
 

Co miał umysł, nader wszelki
 

Jego posąg, w UNESCO stoi
 

Obok Einstein, tak przystoi
 

Kto odwiedzi Lwów choć raz
 

Wraca tam, kolejny raz
 

Pokochałem miasto Lwów
 

Jakbym wyjął je ze snów
 

Lwowie polski, już nie polski
 

Ale w sercach, jakże polski

 

„ Rojenie ”

 

Uplotłem koszyk z wikliny

Zbudowałem dom z gliny

Z drutu zrobiłem zbrojenie

Nie żadne to uzbrojenie

Moich myśli, moje rojenie

Krysztalki srebnych łez 

W dłoni miałem także bez

Z kwiatów bukiety stroilem

Nimi dom przystroiłem 

Flakonów było równo dwanaście

I szyszek z lasu, też ich dwanaście

W koszyczek szyszki włożyłem starannie

Kiedy wkładałem, byłem już w wannie, 

Kiedy z płatkami róż byłem w Edenie

Moich myśli, moje rojenie

Pod Sukiennice z koszykiem przybyłem 

Od kwiaciarki, najpiękniejszą różę nabyłem

Po rynku chodziłem jak zakręcony

Wyglądałem jak nawiedzony

Może też nawet i zawiedziony

A ja miłością tak nakręcony

Rojeniem myśli, wciąż tak kręcony

Moich myśli, moje rojenie

To ukojenie czy urojenie ?

 

10.08.2015 r.

godz. 13.10

( W pracy, po cichu, przed Szefem )

" Miłości pojęcie "

 

Miłość to serca drżenie 

Miłość to głodu ukojenie

Miłość, to zauroczenia ćmienie

Przysłonie, czy słońca zaćmienie
Może obraz, jego cienie, 
Brylantem i kryształem przeszklenie

Jawisz się tak niecodziennie

Choć obecność twa codzinnie

Byłaś, jesteś, jutro będziesz

O, wschód słońca, już przybędziesz

Po upojnej nocy trwaniu 

W mej miłości, mym przetrwaniu

Czymże miłość jest tymczasem?

Twoim ? Moim ? Naszym czasem ?

Może rów przepastny wysłany puchem

Twoim zapachem, nagłym obuchem

Może to chwilowe osłabienie

Czy oczyma uczuć, ich łupienie

Kiedy miłość wytęskniona nadchodzi

Swoje granice dostępu tak grodzi

Jak cień, wraz ze mną tak chodzi

I rozgrzewa, zaś nigdy nie chłodzi

Słowem, radą, uczuciem dosłodzi

Spaceruje, po ogrodzie też chodzi

Jest we mnie we śnie wtulona

Ciepłem, wilgocią tak otulona

Czy miłość swoje ma imię ?

Czy może nosi moje imię ?

Czerwonej miłości otchłani 

W marzeń i pragnień czeluściach

Pola łąk swych zielonych 

Jakże bardzo ukwieconych

Kiedy kwitnie, kolorami kuszą 

Czy można przesadzić cię do flakonu 

I mieć cię jedynie od wielkiego dzwonu

Czy można tak sobie po prostu zapomnieć?

A może trzeba się o nią upomnieć ?

Ty,czase, róż dwadzieścia na stole

W miejscu szczególnym, są na cokole

Chociaż bez sensu, dziś ktoś powie

To ja sens w nich widzę, jemu odpowiem

 

15.08.2015r. 

godz. 08:40

" Kuszenie losu "

 

Czemu śnieg ? Czemu deszcz?

Czemu zamieć ? Czemu dreszcz?

Krople łez po szybie ociekają

Me wspomnienia osuszają 

Ta wichura, końca nie ma ?

Końca nie ma ? Koniec ma ! 

Lecz ten koniec nie ma końca

I tak dzieje się bez końca

Znowu wieje, wicher krąży

I nadyma się i drąży

Drąży w sercu mym starannie 

Wyrwę czyniąc, nienagannie

Czy tak zawsze być już musi ?

A mnie ciągle los mój kusi 

Wydarzyło się aż tyle 

Nie udźwigną już motyle

Te co były, sam widziałem 

Mało tego, i słyszałem 

Znowu pada nieustannie

Ja do końca, tak zachłannie

Jedno wszakże życie mam

I egzamin z niego zdam 

Czy wichura ta być musi ?

Do niczego mnie nie zmusi 

A mnie ciągle los mój kusi 

By być w zgodzie z samym sobą 

Pewnym krokiem iść wraz z sobą 

W stronę słońca, nie zamieci 

Ku radości, a nie śmieci

Moje słońce, niechaj świeci

Niech rozświetla chciany los

A ten niechciany, pusty los

" Krzesło "

 

Krzesło dające oparcie

Krzesło oferujące wsparcie

Krzesło stojące tak uparcie

Pośrodku pokoju, nie w kącie 

Choć tak naprawdę, w jakimś trójkącie 

Nie, mało tego, i w czworokącie

Beznadziei i myśli krążących wkoło

Tak uparcie i naokoło

Siedzę, piszę, medytuje

Co wymyślę, zacytuję

Coś napiszę, coś wymyślę 

Tu coś skreślę, dalej myślę

Znów usiądę na nim twardo 

Pisać będę dalej hardo 

Może ktoś to gdzieś przeczyta ?

Z moich myśli coś wyczyta ?

I rzecz jasna, ten kto czyta

Kto ma serce i kto czuje 

Me klimaty sam wyczuje

Archiwalne i najbliższe wydarzenia

21

MARZEC

Wieczór Autorski

Centrum Promocji Kultury w Dzielnicy Praga Południe m.st. Warszawy
ul. Podskarbińska 2 

Promocja książki "WOLNOŚĆ - Życie na nowo"

2017

Promocja książki 

28

sierpnia

2017

Promocja książki  "W cieniu Afrodyty"

13

Październik

2017

Na posiedzeniu Zarządu Głównego Prezydium Związku Literatów Polskich zostałem jego pełnoprawnym Członkiem

gallery/contact

19

LUTY

Wieczór Autorski

Centrum Promocji Kultury w Dzielnicy Praga Południe m.st. Warszawy
ul. Podskarbińska 2 

Wieczór Autorski Jarka B. Misztaka "Po drabinie życia"

2016

Związek Literatów Polskich

Piątek

wtorek

poniedziałek

piątek

Złote i mądre myśli 

 

Myśli znalezione, odszukane, odkurzone...

a i jakże wciąż aktualne.Czasem myśli są kluczem do lepszego "Tu i teraz."

 

 

"Jeśli istnieje książka, którą bardzo chciałbyś przeczytać, ale nie została napisana, musisz napisać ją sam...."

 

"...Człowiek poszukuje siebie przez innych ludzi. Tylko pukając do cudzych drzwi Możesz znaleźć swój własny dom..."

 

"Czego nie możesz otworzyć kluczem Otworzysz cierpliwością"

Uczymy się przez całe życie, a i tak nigdy za życia, nauczycielami nie zostaniemy. Każdy z nas ma coś do odrobienia.

No cóż. Niektóre lekcje trzeba odrobić kilka razy. Dopiero z wiekiem zaczynam rozumieć, że nie należy pukać do wszystkich zamkniętych drzwi,
jak też i nie należy wchodzić we wszystkie otwarte.Każda lekcja jest dobra, bo uczy mnie samego siebie. 
Żałuję tylko, że są sprawy, które wymagają kilku bolesnych lekcji, żebym potrafił zrozumieć.

 

Dlatego też:

Nie wiń nikogo w swoim życiu, bo: 

Dobrzy ludzie - dają szczęście

Źli ludzie - doświadczenia

Najgorsi ludzie - dają ci dobre lekcje

A najlepsi - piękne wspomnienie

" Niebo gwiaździste nade mną a prawo moralne we mnie"
                                                                         (Immanuel Kant)

Szczęście to nie tylko to co los daje, ale i to, czego nie zabiera. 

" Istnieją dwa rodzaje jałmużny: dawanie i przebaczanie. Dawanie tego, co dobrego zdobyłeś Przebaczanie tego, co wycierpiałeś "

                                                                                                                                                                                                    Św. Augustyn 

"Sedno naszej sztuki jest tam, gdzie myślą nasze oczy"

                                                                     Paul Cézanne

Pamiętaj, że dopóki walczysz, jesteś zwycięzcą. A wierząc w zwycięstwo, już wygrałeś ! 

                                                                                                                                       J. B. Misztak  

Prawdziwy sekret szczęścia nie leży w tym, co dajesz czy przyjmujesz, lecz w tym, czym dzielisz się z innymi.

Dając siebie - otrzymujemy Zapominając o sobie - odnajdujemy siebie A przebaczając - zyskujemy przebaczenie 

                                                                                                                                                        Św. Franciszek z Asyżu

 

Aktualności

Pragnę podzielić się z Państwem dobrą informacją. Taką która jakże bardzo koi serce i napawa optymizmem. 

Taką, która pozwala wierzyć, że ten świat wcale nie jest taki jak próbują nam to kreować media,
choć i zapewne nie wszystkie i jak zawsze, tak i tym razem powtórzę: Kocham ludzi, garnę do nich, 
wierzę w dobro, choć i uważam, że na świecie żyją ludzie i ... taborety. 

 

Tym pierwszym drugi człowiek jest bliski, drudzy żyją swoim życiem i dla siebie.

Dzięki dobrym ludziom, takim jak Rafał Bednarek i grono jego znajomych sprawili, że "Moi" bezdomni
wyszli z trudnego okresu bezdomności. Po sześciu latach "koczowania", bo i nie zamieszkiwania nad wartkim brzegiem Wisły przenieśli się do choć może i nie wielkiego domku, ale z prądem, wodą, czterema ścianami i dachem. 

Choć to odrobina normalności, dla nich znaczy jakże wiele.

 

Tu w tym miejscu, chcę złożyć pokłon Rafałowi. To on uruchomił środki własne, on też "skrzyknął" ludzi, względem pomocy.

Kupiono im domek wraz z działką na warszawskiej Pradze. Tak więc całej trójce "Moich podopiecznych" , 
uśmiechnęło się słońce, dzięki ofiarności i otwarciu innych. 

Zatem noce na mrozie pod namiotem, już należą do przeszłości. 

Tym samym zakończyłem swoją misję, bo i tak swoją pomoc określałem.

Od początku lutego do połowy lipca odwiedzałem ich 2 x w tygodniu, z zupą, II daniem i kolacją na kilka dni.

To była moja wielka radość, a ich słowo dziękuję, znaczyło więcej, aniżeli worek pieniędzy.

Taka też była wewnętrzna potrzeba. Dziś kiedy oni mają swoje upragnione "M" zakończyłem to,
co wcześniej nazywałem misją "Od serca do serca". Swoją pomoc, nakreślam dziś deklaracją
comiesięcznej wpłaty lub też zakupami na dobre dwa tygodnie. Nie odmawiam pomocy,
a nieco zmieniam jej charakter.

 

Nawet nie wiecie, jak ci ludzie stali mi się bliscy... mnie samemu trudno w to uwierzyć. 

Dziś miasteczko namiotowe na Żeraniu rozłosło się bardzo. Tylko tyle, że ci, którzy dziś je zamieszkują,
to mówiąc delikatnie, nie zasługują na moją pomoc. Im mówię: "Przepraszam".

"Nasi", bo tak też ich z Rafałem nazywamy, nie piją alkoholu, a to było warunkiem pomocy.

 

Są to ludzie, którzy w pełni zasłużyli na pomocną dłoń. Ich radość, jest moją radością. 

 

Jeżeli ktoś z Państwa zechciałby w jakiś choć drobny sposób ich wspomóc, służę numerem konta.

 

Jarek B. Misztak

Kontakt
Imię i nazwisko  
E-mail  
Miasto / Kraj  
Czy podoba ci się strona ?  
Wiadomość  

Kontakt za pośrednictwem poniższego formularza:

gallery/untitled

Drodzy Mili Państwo,

Nie prześcignę czasu, jedno co mogę zrobić to jedynie próbować go dogonić...

 

Niemniej jednak e - maile od Was, zapytania o dostępność nabycia książek czy inne, w tym oferty współpracy pochłaniają czas, 

czas którego poprzez swoją pasję pisania mam coraz mniej. Prócz miłości do pisania, gdzie chyba się odnalazłem, bo i na pewno tak, 

mam również i pracę zawodową, z którą to bywa różnie. Zwyczajnie zaczyna mi na nią brakować czasu.
A i to co robię, nie może odbywać się kosztem pracy zawodowej. 

Dlatego też, od 1 września 2016 r. kontakt ze mną będzie możliwy, wyłącznie przez mojego Project Managera
w Osobie Grzegorza Dąbrowskiego tel. 502 - 260 - 653 wraz z adresem -mailowym jbmisztak@gmail.com
lub za pośrednictwem poniższego formularza,
z którym, od dwóch lat jest nam bardzo po drodze. Jest to osoba, której powierzyłem nie tylko odpowiedzialność za projekt, ale również budowę promocji i wizerunku. Żaden e - mail nie pozostanie bez odpowiedzi, choć i może na odpowiedź przyjdzie czasem zaczekać. 

 

Project Manager

Odpowiedzialny za Project, Promocję, Wizerunek i Kontakt. 

Grzegorz Dąbrowski